Na każdym kroku natykamy się tutaj na ludzi trochę jakby nie z tej planety
, toteż nie mogąc przejść obok tego obojętnie – postanowiłam się tym podzielić.
Stąd nowa kategoria Kanaryjskie Postacie
Tak więc jako pierwszy niech będzie Andrut.
Krótki szkic:
Andrut, lat 40, z pochodzenia Niemiec, na Kanarach od lat 15tu. Na codzień pracuje przy wycieczkach takim stateczkiem ze szklanym dnem (przez które i tak nic nie widać, ale ludzie się na to nabierają i kaska się zarabia
). Poznaliśmy go przez naszego kumpla Michała, który od niego wynajmował pokój w małej mieścince Aldea Blanca (6km od Vecindario), sam mieszkał wówczas ze swoją narzeczoną, z którą mieli brać ślub, ale że ciąża kandydatki się rozwiała to i ślubu też nie było
.
Generalnie Andrut spokojne życie sobie wiedzie, nie wadzi nikomu, ale jak czasem coś odpali to nie wiadomo co o tym myśleć
(…)
Andrut i Telewizor
Otóż pomimo tego, że ciąża się rozwiała nasz Andrut nadal mieszkał z narzeczoną. Zresztą bardzo ładnie z jego strony
. Czasem jak się pokłócili to nocował w domku w Aldei, ale raczej to rzadko bywało. Związek chyba zaczął robić się coraz poważniejszy, bo z dnia na dzień coraz więcej dobytku znikało ze starego domu i przemieszczało się do narzeczonej: ubrania, bambetle, telewizor …
Któregoś dnia rano wpada do nas Michał i mówi:
“Kurde, wiecie co się stało? Trzecia w nocy, schodzę na dół zobaczyć co za hałasy, a tu w drzwiach Andrut z telewizorem ! – i oczywiście z resztą bambetli upakowanych w jego beemkę… Pół nocy jęczał, wydzwaniał do panienki, spać nie dał”.
Dwa dni później Andrut zabrał rzeczy i telewizor i z powrotem się wyprowadził.
Zastanawialiśmy się, co będzie jak mu przybędzie dobytku. Czy przy pierwszej lepszej kolejnej kłótni zapakuje się i wróci do Aldei, tylko tym razem ciężarówką?
(…)
Andrut Biznesmenem
A więc któregoś dnia Andrut z kolegą Fabianem (takim pedałkowatym chudzielcem) postanowili otworzyć bar. No pomysł zajebisty jak na tą wyspę, bo chyba to jedyne i niewyczerpalne źródło zarobku. Więc oczywiście na początek wszelkie formalności: firma, lokal, pozwolenia. Wszystko ładnie szło.
Co więcej – zajebistą rzeczą było to, że z racji profilu działalności otrzymali taki bonus, który polegał na tym, że przez pierwsze pół roku mieli nie płacić za lokal.
Rewelacja ! Każdy w Polsce od razu zabrałby się do dzieła i przez ten czas na maxa wypromował knajpę, żeby potem już tylko zyski mogła przynosić.
Myśleliśmy, że skoro Andrut jest pochodzenia niemieckiego to też ma coś takiego we krwi. Ale okazało się, że lata spędzone na wyspie uczyniły z niego prawdziwego kanaryjczyka, toteż zabrał się do dzieła iście kanaryjskim sposobem.
A więc jak? Ano postanowili, że przez te pół roku to oni będą sobie niespiesznie knajpę wyszykowywać, a potem dopiero ją otworzą….
Życzymy panom powodzenia
(…)
Andrut i strona internetowa
Generalnie robimy tu m.in. strony internetowe, więc po znajomości zgodziliśmy się zrobić takową i Andrutowi. Konkretnie na początek miało być tylko Logo.
Ale Ojej, ile było wybierania, wymyślania, mędzenia i zrzędzenia !!
W końcu udało się – panowie biznesmani ustalili: słoneczko, fale i nazwa knajpy.
Dla nas no problem, minuta dziesięc i projekt był gotowy. Oczywiście wymysłom, zmianom nie było końca – a to promyczki miały się kręcić, a to fale falować, a to w inną stronę, a wogóle to takaa czcionkaa??
Z minuty na minutę projekt stawał się coraz bardziej obrzydliwy – no ale – Klient Nasz Pan
W końcu dzieło zostało zakończone – nie będę podawać adresu, bo nie chcę sobie opinii popsuć hehehe
Po jakichś 2-3 miesiącach Michał przekazał nam nowinę, że Andrutowi kolejną stronę robi jakiś kuzyn kuzyna, siódma woda po kisielu – z ciekawości spojrzeliśmy jak to wygląda.
Cóż pomysł może i im się nieco zmienił… Niestety gust nie
(…)
Andrut, Fabian i blanty
Gdzieś w połowie października Andrut wraz z Fabianem sprowadzili się do domu w Aldei zakłócając i tak już mocno męczące życie kolegi Michała
. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że wraz z rozpoczęciem działalności Andrut stał się prawdziwym biznesmenem, a co za tym idzie, jak przystało na kanaryjski model takowego – popadł w nałóg narkotykowy.
I tak dzień w dzień Andrut z Fabianem odpalają, już od samego ranka, blanta od blanta, siedząc przed telewizorem i grając na Play Station.
Jak dla mnie mocno szokujący widok – 40letni facet, który znalazł uciechę w rozrywkach nastolatków…
(…)
Andrut i ryby
Kawałek planu sytuacyjnego:
dom w Aldea Blanka – skrajny w szeregowcu piętrowy duplex, przed domem równolegle do “budynku” wąska uliczka, dalej wzdłuż uliczki namiastka chodniczka skrajnie zakończona gdzieniegdzie (akurat naprzeciw opisywanego domu) barierką. Pod barierką niewysoki wykopek stanowiący koryto suchej rzeki. No i wszędzie już za chodniczkiem pola i przestrzenie.
To teraz historyjka:
Dzień powodzi. Michał wraca w środku nocy z pracy. Nagle staje jak wryty:
Przed domem, oparty luzacko o barierkę stoi Andrut. W jednej ręce trzyma blanta, a w drugiej… wędkę … i ryby sobie łowi !!!
To chyba komentarza nie wymaga
(…)
Jest jeszcze jedna historia, którą na zawsze chyba zapamiętam:
Andrut i opony
ale ona tyczy się całkiem innej osoby, więc tutaj się nie znajdzie