Zaparkujmy gdzieś

W zasadzie to żadna tajemnica, że w każdym z południowych krajów istnieje problem z parkowaniem. Słyszałam to z wielu źródeł, a będąc i w Hiszpanii i w Grecji, no i teraz mieszkając tutaj, mogłam to tylko potwierdzić.

Samochodów jest mnóstwo, samochody są wszędzie. Znalezienie miejsca w ciągu dnia graniczy z cudem. Ulice, mimo iż wąskie oblężone są po obu stronach samochodami. Wygospodarowane pod parkingi miejsca obstawione. Można czasem jeździć w kółko pół godziny zanim znajdzie się kawałek miejsca.

Nie umiem powiedzieć dokładnie jak gdzie indziej jest, ale tu na kanarach już zdążyłam zorientować się, że każda rodzina znajduje się w posiadaniu nie jednego, a minimum kilku egzemplarzy pojazdów mechanicznych, więc w sumie problem nie powinien dziwić. Ale i tak dziwi.

No ale tak naprawdę to przypomniała mi się nasza ostatnia historyjka, związana właśnie z parkowaniem.

Otóż pojechaliśmy, ot tak sobie, załapać trochę słońca do Puerto Rico. Oczywiście trzeba zaparkować. Wiedząc dokładnie dokąd zmierzamy postanowiliśmy zostawić naszą sabinkę przy porcie, na płatnym parkingu. Przed szlabanem otrzymaliśmy info, że ów parking jest “Completo”. Mieliśmy czas, więc poczekaliśmy. Faktycznie zajęło to z 5 minut. Przekraczając szlabanik Mike ze śmiechem powiedział: “zaraz okaże się że miejsca do parkowania było tu mnóstwo”.

I wiecie co? Oczywiście tak właśnie było :)

(…)

Dziwić się? eeeh, na Kanarach żyjemy przecież :) Tu zdarzyć może się wszystko :D

Opublikowane w: on marzec 4, 2008 at 10:07 pm Dodaj komentarz

Adres URI TrackBack do wpisu to: http://mygrancanaria.wordpress.com/2008/03/04/zaparkujmy-gdzies/trackback/

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Leave a Comment